MarcinKamyk

Test nr 1 - Niezależny test 6 napojów izotonicznych
Marcina KAMYKA Kamińskiego

test6produktow

Test dostępny również na stronie http://marcinkaminski.pl/napoje-izotoniczne-testy-i-porownanie/

   Gaszą pragnienie, ale przede wszystkim nawadniają organizm lepiej niż woda.
• Czym tak na prawdę są napoje izotoniczne i czym się poszczególne marki różnią od siebie?
• Który izotonik wybrać? Oraz czy to jest zdrowe?

   Na niektóre pytania udzieliłem odpowiedzi. Wybór oraz ocenę pozytywnego wpływu na organizm pozostawiam odbiorcy.

   Do testów wybrałem 6 różnych marek napojów izotonicznych, których testy dotyczyć będą: składu, wartości odżywczych, nieco mniej ważnego w tym przypadku smaku oraz sensu ich stosowania.
   Testy podzieliłem na dwa rodzaje: obiektywne i subiektywne. Należy wziąć pod uwagę fakt, iż każdy organizm ma inne zapotrzebowania, więc w zależności od rodzaju aktywności warto indywidualnie dobrać napój izotoniczny dopasowany do własnych potrzeb.
Najpierw tabela:

tabelka

Miejsce 1: Isostar

   Subiektywnie: Isostar spożywałem do tej pory sporadycznie. Może z powodu smaku, któremu daleko do izotoników ze sztucznymi wzmacniaczami smaku. Założeniem Isostara miało być dostarczanie organizmowi tego co niezbędne, a nie imitować cukierka w płynie. Isostar to najbogatszy w najbardziej potrzebne składniki izotonik. Tabela porównawcza mówi sama za siebie. Jeśli wymagamy od izotoników samych konkretów, to Isostar daje nam dokładnie to, czego potrzebujemy. W dużych proporcjach. PS: jeśli znajdzie ktoś bogatszy od Isostara składnikowo izotonik, przez tydzień będę jego sługą
   Plusy:
• Czysty. Bez konserwantów i sztucznych słodzików,
• Najbogatszy w niezbędne składniki (prawdziwa elektrownia dla osób lubiących duży wysiłek).
   Minusy:
• Wysoka cena (z nowym dystrybutorem NOVI oferujemy ceny niższe – dopisek od dystrybutora)
• Specyficzny smak, ale to nie ma smakować, tylko działać,
• Kształt nakrętki butelki nie nadaje się do picia jak z bidonu.
   Skład: woda, cukier, syrop glukozowy, kwas cytrynowy, cytrynian sodu, maltodekstryna, fosforan wapnia, węglan magnezu, chlorek sodu, chlorek potasu, guma arabska, octan izomaślanu sacharozy.
   Witaminy: witamina B1.

Miejsce 2: Gatorade

   Subiektywnie: Składniki tego izotonika nie budzą żadnych zastrzeżeń. Gatorade jest jednym z wiodących producentów napojów izotonicznych stosowanych przez zawodowych sportowców, mimo, iż jest mało popularny wśród szarych Kowalskich. Może to za sprawą słabej dystrybucji w polskich sklepach. Generalnie jest w porządku zarówno w składzie odżywczym, jak i smaku, choć brakuje mi informacji o witaminkach. Warty swej wcale nie tak niskiej ceny.
   Plusy:
• bez konserwantów i sztucznych słodzików,
• nieprzezroczysta butelka chroniąca napój przed promieniami słonecznymi.
   Minusy:
• trudno dostępny w sklepach,
• brak informacji o witaminach.
   Skład: woda, cukier, kwas cytrynowy, dekstroza, cytrynian sodu, chlorek sodu, fosforan potasu, węglan magnezu, guma arabska, ester glicerolu i żywicy roślinnej, naturalny aromat.
   Witaminy: chciałbym tu coś napisać, ale informacji brak.

Miejsce 3: Crazy Wolf

   Subiektywnie: Można powiedzieć, że napój izotoniczny Crazy Wolf jest dobry, bo jest dobry i tani. Na szczęście nie tylko ceną się broni. Liczba witamin w składzie mile zaskoczyła. Nie spodziewałem się wiele po napoju produkowanym dla marketu (Crazy Wolf to marka stworzona na potrzeby sieci Kaufland). Gdyby nie ten niepotrzebny aspartam i acesulfam K, Crazy Wolf zajął by drugie miejsce w tym rankingu wyprzedzając Gatorade.
   Plusy:
• Niska cena,
• Spora dawka witamin.
   Minusy:
• Dużo konserwantów,
• Zawiera sztuczne słodziki (znowu).
   Skład: woda, glukoza, maltodekstryna, kwas cytrynowy, cytrynian sodu, cytrynian potasu, guma arabska, estry glicerolu i żywicy roślinnej, błękit brylantowy, sorbinian potasu, benzoesan sodu, aspartam, acesulfam K. Witaminy: witamina E, niacyna, kwas pantotenowy, witamina B6, biotyna.

Miejsce 4: Oshee

   Subiektywnie: Fajnie jest mieć dużą, bo aż 0,75L butelkę. Mimo, iż w środku czeka nas napój o trochę podejrzanie jaskrawoniebieskim kolorze. Widać, że barwnik dobierała kobieta rozróżniająca wszystkie 16 milionów kolorów. Niestety etykieta ze składnikami jest zbyt tajemnicza i jest tu wiele niewiadomych. Wiadomo natomiast o porządnej liczbie witamin dostarczanych nam dzięki Oshee.
   Plusy:
• 5 rodzajów witamin,
• Duża 0,75 butelka której zawartość wystarcza na wiele dłużej.
   Minusy:
Kolejny napój, który zawiera nielubiane sztuczne słodziki.
   Skład: woda, glukoza, maltodekstryna, kwas cytrynowy, cytrynian sodu, cytrynian potasu, aromaty, sorbinian potasu, benzoesan sodu, guma arabska, estry glicerolu i żywicy roślinnej, spartam, acesulfam K, błękit brylantowy. Witaminy: niacyna, witamina E, kwas pantotenowy, witamina B6, biotyna.

Miejsce 5: Powerade

   Subiektywnie: Jakościowo niewiele lepszy od kauflandowskiego Crazy Wolfa, choć w zestawieniu wypada raczej kiepsko. Odnoszę wrażenie, że ludzie kupują ten izotonik głównie ze względu na jego popularność spowodowaną obecnością w każdych lodówkach z napojami koncernu Coca-Cola w spożywczakach. Zły nie jest, ale inne są lepsze.
   Plusy:
• Ergonomiczna butelka, która nie wypada z rąk.
   Minusy:
• Niby taki znany i lubiany, ale zawiera w sobie sztuczne słodziki, które więcej szkód niż pożytku dają,
• Cena urwana z kosmosu. Płaci się nie za jakość, tylko za popkulturową markę wykreowaną przez Coca-Colę,
• Bez witamin ten napój traci sens.
    Skład: woda, dekstroza, fruktoza, kwas cytrynowy, chlorek sodu, cytrynian potasu, chlorek magnezu, chlorek wapnia, fosforan potasu, guma arabska, estry glicerolu i żywicy roślinnej, sukraloza, acesulfam K, błękit brylantowy. Witaminy: pani kochana, jakie witaminy? Jest Coca-Cola to i jest radość. Po co wymagać więcej?

Miejsce 6: 4Move

   Subiektywnie: Ten napój, który testowałem był z innej kolekcji niż ten popularny z Biedronki. Tych biedronkowych 4Move polecam unikać. Pełno chemii oraz sztucznych słodzików. Mój egzemplarz testowy zamiast sztucznych słodzików był naturalnie słodzony moją ulubioną rośliną o wdzięcznej nazwie Stevia. Producent wypuścił kilka modeli izotników, z których każdy ma swoją specyfikę. Ten, który wybrałem jest z serii „zero” o lekkim smaku grapefruita. W rankingu wypadł najgorzej, ale nie wykluczam spróbować go kiedyś ponownie, głównie za sprawą naturalnej metody słodzenia. Inne napoje z serii 4Move wypadają trochę lepiej.
   Plusy:
• Naturalnie słodzony Stevią (za wyjątkiem serii wyprodukowanej dla sklepów Biedronka).
   Minusy:
• Sztuczne konserwanty,
• Ten testowany 4Move Zero posiada znikome wartości odżywcze.
   Skład: woda, kwas cytrynowy, L-karnityna, chlorek sodu, cytrynian sodu, cytrynian potasu, naturalne glikozydy stewiolowe, mleczan wapnia, cytrynian magnezu, benzoesan sodu, sorbinian potasu, błękit brylantowy. Witaminy: niacyna, kwas pantotenowy, witamina B6.

Test nr 2 - Tarczyński biega

http://tarczynskibiega.wordpress.com/2014/06/26/test-izotonikow/comment-page-1/
Isostar – zwycięzca, mimo wysokiej ceny jak na pojemność, swoją pozycję zawdzięczą szerokiej normie wchłaniania jak i bezkonkurencyjnej wartości energetycznej ze spora grupą witamin.

Test nr 3 - 4run.pl

http://www.4run.pl/psuedoizotoniki-jakich-napojow-unikac/
Ten plebiscyt bezkonkurencyjnie wygrywa popularny ISOSTAR. Nie zawiera w sobie żadnych sztucznych składników, a posiada to, co najistotniejsze – dużo kalorii, które dostarczają energii, jony magnezu, potasu, wapnia i sodu zapewniające odpowiednie nawodnienie, a także witaminę B1, która przyspiesza regenerację. Z pewnością dziś to Isostar byłby napojem olimpijskich bogów! 

witek nastrone

Test nr 4 - Bez paliwa nie pojedziesz, czyli maj z Isostarem

   Lekkoatleta, maratończyk i triathlonista a także instruktor sportu i promotor zdrowia - zobacz jak Witold Podgórski testował nasze produkty.

 Zacznę wprost, bez zbędnego wstępu – zrzutem z Garmina moich majowych aktywności. Bo triathlon to taka fajna dyscyplina sportu. Skomplikowana i prosta zarazem. Z jednej strony trzeba poskładać treningowe „klocki”, aby te trzy antagonistyczne do siebie dyscypliny sportu nie posiadające ze sobą  cech wspólnych ( no może poza oddychaniem) zagrały. Z drugiej, nic za darmo. Plan treningowy trzeba zrobić i już, samo się nie zrobi.

 

tabela mniejsza

57 godzin, prawie 1100 km i kilkadziesiąt tysięcy kalorii mniej. Czego to człowiek nie zrobi dla rzetelnie przeprowadzonego testu. No i dla dobra nauki oczywiście ;) Teoretycznie więc powinienem zniknąć ;) No nie, nie ma tak dobrze. Moje 76 kg ciągle ma się dobrze. Bo przecież bilans energetyczny musi wyjść na „0”. No właśnie, czy musi? Przynajmniej powinien. Nasz organizm, zwłaszcza przy trenowaniu  dyscyplin wytrzymałościowych zamienia się we wrażliwą na materiały eksploatacyjne maszynę do połykania kolejnych „ kilometrogodzin”. Znana zasada – jesteś tym co jesz i pijesz, w tym wypadku sprawdza się w 100%. Bo wraz z litrami potu tracimy bezcenne minerały i mikroelement, które należy niezwłocznie uzupełnić (każdy zna słony smak potu, który czystą wodą nie jest). Wypicie więc brakującej ilości wody w czasie bądź po treningu sprawy nie załatwi. A może nawet pogorszy. Poczytajcie więcej na ten temat szukając haseł: osmotyczność, izotoniczność… Czarna magia? Lepiej więc sięgnąć po gotowe rozwiązania.
Firma „ISOSTAR” dostarczyła do testowania całą gamę suplementów diety dla sportowców, które miałem niewątpliwą przyjemność dla Was testować przez cały miesiąc. W różnych warunkach i okolicznościach. Poniżej zebrałem dla Czytelników moje opinie na ich temat.

wszystkie

Tak w telegraficznym skrócie wyglądał pakiet produktów wraz z krótką instrukcją czego mogę się po nich spodziewać ;) Z prawdziwą więc przyjemnością zabrałem się do dzieła!

LONG-DISTANCE-ENERGY400p..Ten bardzo energetyczny preparat do przygotowania napoju izotonicznego został opracowany specjalnie w taki sposób, aby odpowiedzieć na potrzeby organizmu podczas długotrwałych ćwiczeń sportowych. Stanowi on optymalną mieszankę węglowodanów prostych i złożonych (Indeks cukru bardziej lub mniej podwyższony), dostarcza energii stopniowo przez dłuższy okres czasu…” czytamy informację na stronie producenta.

Nie byłem jednak w stanie zastosować się do zaleceń nt. przygotowania napoju. 79 g proszku należy rozmieszać  z 500 ml wody (14 małych lub 7 dużych łyżek)  - czytamy na opakowaniu. Na stronie producent pisze „Sposób przygotowania: rozcieńczyć 6 dawek w 500 ml wody”. Dla mnie nie jasne. Warto więc mieć „swoją” zunifikowaną miarkę i trzymać się żelaznej zasady: dostarczyć organizmowi około 50-60 gramów węglowodanów, tyle ile jesteśmy w stanie przyswoić w ciągu godziny wysiłku w postaci płynnej i stałej. Stąd niezbędne indywidualne doświadczenie w tej materii (waga zawodnika, rodzaj aktywności). Napój pomarańczowy smakował dobrze, łatwy w przygotowaniu (nie wymaga bardzo długotrwałego mieszania), szybko przyswajalny w trakcie długotrwałego wysiłku i szybko uzupełniał utracony glikogen w mięśniach po jego zakończeniu.  Pozytywny efekt uzyskałem również przed startem w półmaratonie, kiedy preparat wykorzystałem do „ładowania” węglowodanami.
Problemem jest tylko… opakowanie. 790 g proszku wypełnia sporą puszkę, na którą w mojej kuchni nie miałem miejsca. O wiele lepiej sprawdzają się miękkie dozowniki foliowe zamykane struną, płaskie i bardziej „przyjazne” dla ciasnych kuchni. (wiem, czepiam się, wystarczy zmienić kuchnię).

fruit zelZdecydowany faworyt testu. 90 g żel zawierający aż 50 g węglowodanów. Idealny na długie wyjeżdżenia (na rowerze jesteśmy w stanie przyjąć większą porcję węglowodanów, nawet 80  -90g/godz). Z uwagi na słuszne gabaryty opakowania (7,5x12,5cm nie polecam do biegu). Smaczny, bardziej smakowało mi zielone jabłko (rzecz gustu). Przyjazna konsystencja z kawałkami owoców, nie zaklejała ust. I co najważniejsze, z praktyczną choć oporną przy próbie pierwszego otwarcia zakrętką (producent powinien spróbować odkręcić ją jadąc na rowerze, jestem pewny, że następna partia byłaby już łatwiejsza w obsłudze)

pulsePULSE” – pyszny baton orzechowy z guaraną (na szczęście otrzymałem tylko zawartość 1 kartonika – 6 szt, można się uzależnić ;). Skutecznie syci po wysiłku (pozwala uzupełnić energię np. w czasie powrotu do domu z jeziorka – a wiadomo – woda wyciąga i dzięki temu nie „wymiatałem” lodówki w czasie przyrządzania posiłku;) Dzięki guaranie – naprawdę stawia na nogi!

galaretki

HIGH ENERGY FRUIT BOOST to PODWÓJNA ENERGIA w wyśmienitych owocowych galaretkach”. Tym razem kofeina jako stymulant, a węglowodany dodają energii. Do „przegryzienia” na rowerze jak znalazł. Pojedynczo opakowane porcje wciśniemy gdziekolwiek - kieszeń, saszetka. Praktyczne i proste w obsłudze. Polecam popijać wodą – można się „przesłodzić”. Dobra alternatywa dla żelu na krótszym dystansie.

 

tubkiBOOSTERzel

ISOSTAR Energy Booster GEL to odpowiednio dawkowany żel, który zawiera wysokie stężenie węglowodanów i coli, które są natychmiast wykorzystywane przez organizm”. Prawdziwa „wunderwaffe”. Kto nie próbował – niech spróbuje (oczywiście na treningach). Zapewnienia producenta jedno, reakcja żywego organizmu to drugie.

Plastikowy „motylek” i „strzał” energii. To działa!!! Smak „Cola”, „Solone orzeszki” z wysoką zawartością sodu i „B.C.A.A” z zawartością aminokwasów.

proszkiNa koniec „specjalność zakładu”: napoje izotoniczne. Nie tylko na gorące dni. Proszek Hydrate & Perform służy do przygotowania napoju izotonicznego stosowanego przy wysiłku, wspomagającego pokrycie zapotrzebowania sportowców na wodę, energię i mikrosubstancje odżywcze. Zawiera węglowodany i sód. Długotrwały trening czy zajęcia na hali czy basenie(!) potrafią nieźle odwodnić. Wejdź na wagę przed i po treningu. Przekonasz się ile wraca obywatela mniej do domu. Prawdziwy HIT! Świetna przyswajalność (to największy problem w czasie treningu czy zawodów), doskonale nawadnia. Do tego bardzo wydajne. Z 400 g puszki można zrobić 5 litrów napoju. 3 wersje smakowe: Orange, Lemon i Fresh (mój typ, ale to znowu kwestia gustu, a o nich, wiadomo…) Do tego wersja dla łagodnego podniebienia - smak łagodnie owocowy, o neutralnym PH.
Szczegółowy skład ze strony producenta:
http://www.isostar.pl/index.php/produkty/koncentraty
Poniżej „gotowce” w podręcznej wersji plastikowej 500 ml. Warto znaleźć taką butelkę w lodówce po powrocie z treningu!

isostar pety

Albo w jeszcze bardziej kompaktowej wersji – puszka 250 ml. Mała rzecz a cieszy!

puszki

Tabletki musujące Powertabs. Dawka węglowodanów i sodu w tabletce, którą zawsze możesz mieć ze sobą. Tubka z 10 tabletkami (2 szt na 500ml) zmieści się w plecaku, torbie, bagażu poręcznym. Pragnienie nie ma żadnych szans. Nieoczekiwana sytuacja, już nie może cię zaskoczyć. Możesz niemieć ze sobą bidonu z przygotowanym wcześniej napojem. Ale mając takie tabletki pod ręką.. wystarczy poprosić o dwie szklanki wody;)
Na koniec opakowania. Bidon 1 i 0,5 l. Miękki plastik, szeroki wlew (wreszcie przestałem rozsypywać proszek z miarki po całym blacie kuchni próbując trafić do bidonu). Bardzo poręczne butelki. Idealnie dopasowane do koszyka na bidon w rowerze. Litrowe opakowanie wystarcza na długi trening rowerowy. Zwłaszcza przy podwójnym koszyku w rowerze, mamy komfortowy zapas napoju i nie straszna nam choćby „Kaszebe Runda”;) I tu widać również myśl przewodnią przy projektowaniu końcówek butelek:
-wersja zamykana, świetna na rower gdzie ustnik jest chroniony przed niesprzyjającymi  warunkami zewnętrznymi (piasek, błoto) z  wygodną klapką
-wersja „wciskana” (otwórz i zamknij czymkolwiek, np. zębami;) Dobrze trzymają temperaturę napoju, nieźle izolując od chłodu bądź ciepła.

bidony zoltebidony czarnetabletki

Na początek podsumowania pytanie – żarcik, „co je zawodnik”. Odpowiedź żartobliwa brzmi: „zawodnik je i pije przed, po i w trakcie”. Czyli konieczność kłopotliwa, czasochłonna i nieprzewidywalna. ISOSTAR ze swoją szeroką ofertą wychodzi naprzeciw naszym oczekiwaniom. Przyznaję, że do tej pory korzystałem z produktów konkurencji. Używałem suplementów sprawdzonych, wypróbowanych i przede wszystkim tolerowanych przez mój organizm. Byłem pewny, że w tej materii, już nic mnie nie jest w stanie na plus zaskoczyć. Po miesiącu z ISOSTAREM, już takiej pewności nie mam.
Serdecznie polecam.